O mnie

Właścicielka strony o trądziku różowatym.


Witam serdecznie na moim blogu. Mam na imię Grażyna. Od kilku lat walczę z problemem trądziku różowatego, a od paru dekad, z cerą naczynkową. Praktycznie od dziecka miałam problem z czerwieniącą się cerą. Było to bardzo krępujące. Wystarczyło lekkie zawstydzenie, złość lub nagła zmiana temperatury, a robiłam się czerwona jak burak. Z wiekiem, coraz bardziej utrudniało mi to kontakty z innymi ludźmi. Uchodziłam za osobę, która nie potrafi utrzymać swoich emocji na wodzy. Nawet sobie nie wyobrażasz, jaką katorgą były dla mnie wystąpienia publiczne. Chciałam wypaść jak najlepiej, a kończyło się tym, że wyglądałam po prostu nieprofesjonalnie.


Czasem koleżanki myślały, że byłam dzień wcześniej na salarium i opaliłam się na czerwono, mając na sobie te, maleńkie okulary ochronne – bo tylko powieki i skóra wokół oczu nie były zaczerwienione. Myślałam, że gorzej już być nie może, ale było zdecydowanie gorzej, gdy do tego wszystkiego doszedł jeszcze trądzik różowaty. Oprócz zaczerwienienia, na całej twarzy (a także dekolcie!) pojawiły się krostki i grudki. Wcześniej nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego, jak trądzik różowaty. Zawsze myślałam, że wypryski dotyczą głównie nastolatków i młodych dorosłych, a tu niespodzianka, po trzydziestce też można go doświadczyć. Powiedziałabym nawet, że trądzik różowaty jest gorszy od tzw. trądziku pospolitego, który dotyczy wieku młodzieńczego.


Mogłam zapomnieć o założeniu sukienki czy bluzki z dekoltem. Pikantne potrawy, a właściwie niemal wszystkie przyprawy, musiałam omijać z daleka. To samo po alkoholu, a nawet gorącej kawie – moja buzia reagowała czerwienieniem się, niemal natychmiast. O ile rumień pojawiający się na skutek silnego wiatru lub zimna był dość oczywisty, to już czerwone plamy na skórze, po jakimkolwiek wysiłku fizycznym, nie były już, tak łatwe do zaakceptowania. A przecież o dobrą formę trzeba regularnie dbać. Jak pewnie się domyślasz, nie uprawiam żadnych sportów zimowych, przez wzgląd na moją cerę. Prawdę mówiąc, siłownia też jej nie służy. Nawet wniesienie zakupów po schodach, kończy się atakiem czerwoności na mojej skórze.


Przez długi czas, miałam trudności z nawiązywaniem relacji damsko-męskich. Wstydziłam się swojej skóry, nie podobałam się sobie. W końcu jednak znalazłam na swojej drodze mężczyznę, który uznał to moje czerwienienie się za „urocze”. I jest pod moim urokiem do dzisiaj:) Jesteśmy rodzicami dwóch pięknych dziewcząt. Choć obie, odziedziczyły po mnie, skłonność do czerwienienia się i podrażnień skóry, to na szczęście, w ich przypadku objawy mają łagodniejszy przebieg. To również zasługa, starannie dobranej, łagodnej i naturalnej pielęgnacji, której od samego początku ich uczyłam. Pozytywne efekty u moich córek, zachęciły mnie do stworzenia tego bloga. Mam nadzieję, że moja wiedza i doświadczenie, Tobie również pomogą, złagodzić wszelkie dolegliwości, związane z cerą naczynkową.


Na tym blogu, podpowiem Ci, jak najskuteczniej radzić sobie, z objawami trądziku różowatego. Co pomoże Ci go załagodzić, a czego bezwzględnie unikać. Przetestowałam, w ciągu ostatnich kilku lat, mnóstwo różnych kosmetyków – i chętnie podzielę się z Tobą moimi doświadczeniami. Wiem, że niestety nie jest łatwo, poradzić sobie ze skórą, która z jednej strony charakteryzuje się nadmierną produkcją łoju, a z drugiej, jest bardzo wrażliwa, a więc łatwo ją podrażnić i dodatkowo nasilić zaczerwienienie lub wywołać nieprzyjemne swędzenie.


Jako że, z wykształcenia jestem dietetykiem, Spróbuję również, zachęcić Cię do przyjrzenia się swojej diecie i wprowadzenia pewnych zmian, w sposobie odżywiania. Warto wiedzieć, że trądzik różowaty, mogą nasilać nie tylko ostre przyprawy, ale także inne produkty, wywołujące skórne reakcje alergiczne, np. mleko czy owoce.

Zapraszam do czytania i komentowania!